Menu

Ciocia Grażynka donosi

....takie tam o wszystkim....

Nazajutrz

gladys59

 

P1190522stadion Górnika Wałbrzych - 2014

Wieczorem, a może już nocą, bo po 22.00 to było, wyszłam z psem na spacer. Nieoczekiwany. Nieuzasadniony. Pies też się zdziwił. Ale posłusznie zrobił swoje na trawniku przy osiedlowym boisku i posłusznie szedł w stronę również osiedlowego skate parku.

Betonowe blokowisko milczało. W otwartych oknach łopotały zdenerwowane firanki. Zza zasłonek przebijało światło żarówek, halogenowych, energooszczędnych i tradycyjnych.

Szukałam świeczki vel gromnicy. Nie znalazłam. Świadomość przeciwpożarowa w narodzie jest wysoka.

Na niebie zbierały się chmury. Złowrogie. Jeszce bardziej czarniejsze niż zwykle, bo nocą to było.

Co się stało z księżycem? Albo schował się za burzowo-deszczową chmurę, czyli stropową, albo obrócił się pokazując swą drugą stronę, znaczy się tył, żeby inaczej tego nie nazwać.

Osiedle milczało. Wiatr się nie odezwał. Brzoza podjęła co prawda próbę poruszenia liśćmi, ale wysiłek była daremny. Świat stanął apatycznie w miejscu. Życie zdawało się umierać. Pies też był zdecydowanie za grzeczny. Czas wracać do domu.

W internecie rozpacz i wściekłość. Koniec istniejącego porządku rzeczy. Co dalej? Jak żyć? A może w ogóle nie żyć? Bo to już finał, nie taki jak sobie wyobrażano.

Położyłam się spać.

Ranek przywitał mnie ulewnym deszczem. Wszystkie moje plany wzięły w łeb. No tak, nawet niebo płacze nad naszą klęską. Oto bowiem przezroczysty płyn przegrał z białym proszkiem. Pozbawiona procentów woda spływa właśnie z nieba. Ciekawe, czy spadnie trochę proszku.... patrzę z nadzieją w ciemne chmury. 

Włączam telewizor. Klęska. Smutek. Tragedia narodowa. Próby wyjaśnienia. Tłumaczenie. Kiedy nadzwyczajne posiedzenie sejmu?

Za oknem nadal pada. Lekki wiatr porusza brzozą. Dokonuję odkrycia. Dobrze, że pada. Praktycznie wszystkie trawniki, po których chodzi mój pies, zmieniły się w żółtą pustynię. W lesie było stanowczo za sucho. Na działce nawet skrzyp polny zaczął tracić zielony kolor. Niech więc leje, pada i nawilża ziemię.

Przegraliśmy mecz, przegraliśmy mistrzostwa, widocznie na to zasłużyliśmy. Widocznie nasza piłka nożna, zwana przez niektórych kopaną, jest właśnie na trzydziestym miejscu na świecie.

Jestem z pokolenia, które doskonale pamięta rok 1972 – udział polskiej reprezentacji w igrzyskach olimpijskich – ZŁOTY MEDAL i 1974 – mistrzostwa świata w piłce nożnej - TRZECIE MIEJSCE. Pamiętam jak ówczesna komunistyczna propaganda mocno podkreślała, że jesteśmy potęgą, bo udało się nam na wielkie imprezy zakwalifikować. Bo dołączyliśmy do najlepszych. No tak, ale to za komuny było, czyli źle było.

Nie, końca świata dziś nie będzie. Będą inne imprezy. Będą inne sukcesy. Będą inne porażki.

Skończyła się pewna epoka. Jak zwykle. Jak zawsze każdego dnia coś się zaczyna, coś się kończy.

I tyle. Obyśmy tylko takie problemy mieli. 

 

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • pacobloglopez

    Pięknie to Grażynko opisałaś. Zadałem pytanie : A co byś wolał zrospaczony Polaku - srebrny medal czy wyższe emerytury i krótki czas oczekiwania na zabieg specjalistyczny w placówce NFZ. Piękny stadion wkleiłaś. Górnik Wałbrzych - pamiętam - mistrzowie jesieni w roku - niech strzelę 1984. Włodzimierz Ciołek w pomocy. Pozdrawiam

© Ciocia Grażynka donosi
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci