Menu

Ciocia Grażynka donosi

....takie tam o wszystkim....

Poranna promocja

gladys59

logo2A teraz o wszechobecnych reklamach! Bo chwilami mam już dosyć! Co ja mówię chwilami....

Zacznijmy od tych telefonicznych. Kiedyś gdzieś tam człowiek dał komuś numer telefonu, a teraz od reklam i różnych form przedziwnej sprzedaży nie może się uwolnić.

Dzwoni taki telefon na przykład o ósmej rano, co ja mówię, czasami przed ósmą. Mój pies zwykle budzi mnie ok. dziewiątej. A tu nagle dzwonek. Człowiek z trudem otwiera oczy i szuka telefonu. Może to ważna sprawa i mimo że numeru we własnej książce telefonicznej nie ma, odbiera. Odzywa się miły głos i pyta, czy dodzwonił się do określonego miasta, bo niedługo firma X będzie miała w nim promocję wyjątkowych …. i tu można sobie dopisać: garnków, koców, mat masujących, kosmetyków itd.itp. Nie powiem, chyba dwa razy wysłuchałam opowieści o sprzedaży i prezencie w postaci odkurzacza, parasola czy czajnika. Wszak człowiek po drugiej stronie po prostu pracuje i zarabia na chleb czytając dostarczone przez firmę X teksty. Wiem, że jego praca polega na wciskaniu ludziom kitu i nie może pod żadnym pozorem przerwać rozmowy zanim rozmówca nie powie „Tak” lub pierwszy nie rzuci słuchawką, znaczy się nie wyłączy telefonu.

Ale namawiać mnie do kupna czegoś o ósmej rano? Więc kiedyś, zamiast cierpliwie wysłuchać, puściłam przysłowiową wiązankę informując, że są ludzie, którzy o tej porze śpią. Rozkazałam też, by przy moim numerze telefonu zapisać, że do mnie dzwoni się po dziesiątej, bo inaczej do sądu podam za zakłócanie miru domowego!

Czasami, ze względu na litość dla pracujących w jakimś Call Center, wysłuchuję co oferuje mi podejrzana firma X. Oczywiście, że jak przyjdę to dostanę darmowy prezent, ale jest warunek. Muszę przyjść z małżonkiem. „Nie posiadam” - informuję. To może z przyjacielem? „Też nie posiadam”. To z jakimkolwiek mężczyzną – mówi zdesperowany głos. Nie mam jakiegokolwiek faceta, bo z jakimikolwiek to ja się nie zadaję.

Widzicie, jawna dyskryminacja samotnych osób! Żeby dostać żelazko jednorazowego użytku trzeba wyjść za mąż lub przynajmniej mieć jakiegokolwiek faceta! Życie seksualne powinno być!

Kiedyś pani zeszła nawet do przyjaciółki, sugerując, że też może być, wszak mieszkamy w Europie i pewne orientacje nie są nam obce. Zapytałam, czy każda dostanie po żelazku. Niestety, nie. Jest jedno żelazko na parę, to znaczy dla dwójki.

Moja znajoma rencistka Zofia, która chętnie chodziła na owe promocje, też się zdenerwowała. Przez te pary, współmałżonków i przyjaciółki. Firma X straciła klientkę, która już raz wzięła kredyt na kupno super pościeli z wielbłąda. Aha, to akurat pozytywny przykład działania owego ględzenia przez telefon. Dobra, niech będzie jeden pozytywny.

Kolejny też dotyczy Zofii, która mieszka na parterze. Jest osobą niepełnosprawną i poruszanie sprawia jej poważne trudności. Tymczasem dostarczający gazetki reklamowe dzwonią domofonem właśnie do niej. Oczywiście Zofia nie wie, kto dzwoni, podnosi się z krzesła, bierze balkonik i idzie do domofonu, bo może to ktoś z opieki społecznej albo listonosz, albo sąsiadka, która zapomniała kluczy... A tu tymczasem głos oznajmia „Ulotki, gazetki!”. Pocieszyłam Zofię, że powinna traktować takie przymusowe podejścia do domofonu jako rehabilitację, taka gimnastyka po prostu. Zaproponowałam też, żeby Zofia i jej sąsiedzi postarali się o umieszczenie na drzwiach wejściowych skrzynki na reklamy, jak to jest w bloku mego syna. Okazało się, że nikt oprócz Zofii nie był tym zainteresowany, bo do nikogo reklamy nie dzwoniły.

U mnie jest natomiast inaczej. Człowiek z ulotkami i gazetkami daje równo popalić wszystkim i naciska wszystkie numery mieszkań. Zawsze ktoś otworzy.

Tolerują natomiast reklamy telewizyjne, zwłaszcza te długie, wieczorne, trwające całe dwadzieścia minut. Ileż to można zrobić w tym czasie! Można wyprowadzić psa na ostatnie nocne siusianie, można zaparzyć herbatę, wziąć prysznic, wymyć naczynia, iść do ubikacji „na dłużej”... Cała gama możliwości. Bardzo się do nich przyzwyczaiłam.

Powyższy felieton piszę przed dziewiątą, rano oczywiście. Właśnie punkt ósma zadzwoniła jakaś ..., dobrze, nie będę obrażała ciężko gadających ludzi z Call Center, proponując udział w wyjątkowej prezentacji, po której dostanę videorejestrator „Taką kamerkę do auta” - poinformowała uprzejmie i miło. Zaspanym głosem zapytałam, jakie parametry ma ta kamerka. Odpowiedziało mi milczenie. Rozespanym głosem dałam pani radę praktyczną: „Proszę powiedzieć szefom firmy od tej promocji, że dostarczyli pani niekompletne wiadomości. Ludzie nie idioci, chcą więcej wiedzieć na temat oferowanego produktu”. „No tak... - odpowiedziała pani – ale to raczej niepotrzebne, my dzwonimy do starszych osób”.

Rety, na jakim ja świecie żyję...

Uwaga! Szukacie Złotego Pociągu? Poczytajcie kto go znalazł!

https://www.czarownice.kosz.pl/news-9061-Loki_i_szescdziesiaty_piaty_kilometr_na_podst._Marvela_cz.I.php

https://www.czarownice.kosz.pl/news-9062-Loki_i_szescdziesiaty_piaty_kilometr_na_podst._Marvela_cz.II.php

 

 

 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Online Marketing Help] 95.40.182.*

    Takie czasy, od reklamy już się nie uwolnimy :)

  • gladys59

    Dziś pani proponowała kamerę. Tylko dla małżonków. Kto mnie poślubi?

  • Gość: [onlinegroup] *.dynamic.mm.pl

    Historia z osobą z CC jest smutna,że kierują ją do osób starszych. Bo traktują seniorów jak kogoś kogo można robić w przysłowiowego konia. A to przecież normalni ludzie, nawet nie naiwni, tylko nieinteresujący się nowinkami technicznymi. Szkoda,że tak to wygląda. Jednak nie można mieść pretensji do ludzi z CC, bo to najczęściej studenci, którzy chcą zarobić na wakacje.

  • Gość: [Vivienne] *.e-spidernet.pl

    Ja z premedytacją zapisuję się do newsletterów. Często robię zakupy i chciałabym korzystać z promocji i zniżek nawet jeśli jest to tylko 5%. Zawsze to dla mnie na plus. Szczególnie jeśli mogę sobie nabijać zniżki jak w Rossmanie czy we wszystkich miejscach, które korzystają z programu partnerskiego zencard.pl/
    Nie noszę przy sobie gotówki wszędzie płacę kartą i tylko ją mam przy sobie wraz ze smartfonem. Lubię gdy zniżki są naliczane poprzez skan ze smartfona lub podanie nr telefonu czy pesel. To wygodne ;)

© Ciocia Grażynka donosi
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci